Radość. Na dźwięk tego słowa mamy dobre skojarzenia. Radość kojarzy nam się z czymś dobrym, przyjemnym, z czymś co dotyka naszego wnętrza pokojem i siłą, która sprawia, że nasze działania stają się pełne optymizmu i dynamiki, pozwalającej pokonać nawet trudne przeszkody. Radość pomimo uśmiechu, którym może mieć rozjaśnioną twarz, nie jest pustą wesołkowatością Ojcze, pragnę Ci podziękować, za to, że kochasz mnie bezwarunkowo i jesteś przy mnie pomimo moich upadków i błędów. Przepraszam, że nie potrafię kochać innych w taki sam sposób. Proszę, daj mi oczy, aby dostrzegał potrzeby innych ludzi, wychodził im naprzeciw i potrafił ich kochać, tak jak Ty ich kochasz. Amen. Wiem, że Ktoś, pomimo moich wad Kocha mnie, On kocha cały świat On życie dał, by zbawić także mnie, Niepojęty w mocy swej Uczy mnie, jak się nie poddać złu Pewność mam, że mogę ufać Mu On karmi mnie w Komunii ciałem swym, Pragnie bym wciąż lepszym był Ref.: Wielka radość gości w sercu mym W nim zamieszkał nasz Pan Bo niby kocha się pomimo wszystko, z całym zestawem wad i zalet: Kochasz, pomimo że on nie ma dla Ciebie czasu. Kochasz, pomimo że wiesz, dlaczego wczoraj nie wrócił do domu. Kochasz, pomimo że kiedy się pokłócicie on idzie do niej. Kochasz, pomimo że nadużywa alkoholu. Kochasz, pomimo że kłamie, idzie w zaparte i gubi się w Wymienianie swoich wad to utwierdzanie się w przekonaniu, że nie ma osób doskonałych. *Bo przecież wymienianie swoich zalet byłoby egoistyczne.(; natalia:) Myśl Przypuszczalnie stąd, że „mimo” i „pomimo” łączą się z dopełniaczem: Mimo braku wykształcenia Bartłomiej dostawał kolejne lukratywne posadki. Pomimo twoich argumentów podtrzymuję moją decyzję. A skoro tak, to może nas korcić użycie dopełniacza również w utartym zwrocie. Dopełniacz ten („pomimo tego”) jest . despite my Generalnie zamierzam czemuś dorównać, pomimo moich zalet. I fully intend to amount to something despite my advantages. Naruszył pan przestrzeń Federacji pomimo moich ostrzeżeń. Commander, you have entered Federation space despite my warning. in spite of my I uważam, że pomimo moich grzechów, wciąż mogę dobrze służyć stanowi. And I think, in spite of my sins, I can still serve the state well. W sumie nie różniłem się od nich, pomimo moich wad. I resembled to them, in spite of my defects. despite all my Jestem wciąż tu pomimo moich wysiłków. I'm still here despite all my efforts. Wiem, że zawsze było nam pod górkę, pomimo moich błędów, zawsze myślałam, że mamy szczególną więź. I know you and I have had our difficulties but despite all my many mistakes I always thought that you and I had a connection. See how “pomimo moich” is translated from Polish to English with more examples in context To add entries to your own vocabulary, become a member of Reverso community or login if you are already a member. It's easy and only takes a few seconds: Tekst piosenki: To nie pętla tu leci to mego serca bicie To własnie z Tobą skarbie wiąże swoje życie Mamy coś wspólnego czym każdego pokonamy Naszą bronią jest to że sie Kochamy Jak Alfa i Omega to własnie ja i Ty Razem mamy siłe by spełniać marzenia i sny Ci co nam zazdroszczą chcieliby to zniszczyć Ale nie dadzą rady nie mają na co liczyć Ty jesteś dla mnie ja jestem dla Ciebie Tylko razem przeżyjemy jestem tego pewien Stworzeni dla siebie jak Adam i Ewa Nasza miłość to raj potężniejszy od nieba Moje serce bije dla Ciebie dla nikogo więcej Chroni nas tarcza gdy trzymamy się za ręce Teraz już to wiem nie mam żadnych wątpliwosci Kochamy się nikt nie odbierze nam tej miłości Kochasz mnie pomimo wszelkich moich wad To dzięki Tobie piękniejszy jest ten świat Ty dostrzegłaś mnie potrafisz mnie doceniać Jak najpiękniejsza wróżka która spełnia me marzenia Ta miłośc jest jak bajka ja i Ty razem złączeni Teraz już to wiem tylko sobie przeznaczeni Tak było od początku kiedy tylko Cię poznałem Poza Tobą Kochanie świata nie widziałem Dziś ten cały swiat kręci się wokół Ciebie Ty i ja razem stworzeni dla siebie Gdzie tylko będziemy nasze uczucie przetrwa Bo żeby nas rozdzielić nie ma takiego człowieka Każdy chciał by tak lecz tego nie dostanie Bo Tylko ja dla Ciebie Tylko Ty dla mnie kochanie Kiedyś ktoś zapytał mnie jakie ja mam marzenie Dzisiaj się spełniło było nim mieć Ciebie Cieszę się z tego że mam taką księżniczkę Zawsze Ci powtarzam że wyglądasz ślicznie Bo nawet Twoje wady są dla mnie piękne To dla Ciebie kochanie bije moje serce Bez ciebie świat stracił by kolor Tylko ja jestem twój tylko Ty bądź moją Najpiękniejsze jest to że się kochamy Mamy tą moc której nigdy nie oddamy Mamy coś czego nam nie zabiorą Miłość od której nasze serca płoną Nigdy nie zgasną ja wierzę w to skarbie Bez Ciebie Kochanie to ja żyć nie potrafię Jesteś mym aniołem moją panią snów Nigdy osobno do końca razem już I zapamiętaj tych kilka szczerych słów: "Kocham Cię tak bardzo do końca już Twój" Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu Kiedy zapytają Cię czym jest MIŁOŚĆ - bardzo często nie wiesz, co odpowiedzieć. Bo miłość to coś magicznego. Coś, co nie ma jednej definicji. Dla jednych miłość to uczucie, które sprawia, że widzisz wszystko w różowych okularach, dla drugich miłość to poczucie, że jesteś dla kogoś ważna, dla jeszcze innych miłość to świadomość, że jest ktoś obok, kto kocha nas pomimo naszych wad. Czym dla mnie jest MIŁOŚĆ? To świadomość bycia dla kogoś całym światem. Patrzenie razem w tym samym kierunku. To wspólne wieczory z W. spędzone przy lampce wina i rozmowach do białego rana. To wspólne pichcenie w środku nocy ulubionego makaronu, wspólne odkrywanie świata. To dzielenie wspólnie swoich trosk, zmartwień, radości i sukcesów. To poczucie szczęścia, bezpieczeństwa i radości z każdej wspólnie spędzonej chwili. Jodi Picoult powiedział kiedyś, że miłość nigdy nie rozkłada się po równo w związku. Nigdy nie jest pół na pół. To zawsze sześćdziesiąt do czterdziestu. Ktoś zakochuje się pierwszy. Ktoś stawia drugą osobę na piedestale. Ktoś staje na głowie, by życie toczyło się gładko i przyjemnie... Czy tak naprawdę jest? Odpowiedzcie sobie sami... Jeden z moich ulubionych pisarzy, William Wharton napisał kiedyś, że "miłość to pomieszanie podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, to nie jest to mistrzostwo świata, ale blisko. Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest już nie potrzebna - trafiłaś do nieba za życia". Bądź zawsze mistrzynią w miłości. Kochaj, szanuj, podziwiaj, okazuj szacunek, pożądaj... I doceniaj starania swojego partnera. Kiedy myślę dziś o moim Tacie, przypominają mi się często wizyty na OIOMIE. Tam czujesz, że jesteś blisko śmierci. Czujesz wewnętrzny niepokój. Strach. Patrzyłam na Tatę, który ponad dwa miesiące leżał w śpiączce, dotykałam jego dłoni, czułam ciepło jego ciała i tak baaaardzo pragnęłam powiedzieć Mu, że go kocham... W sumie mówiłam... ale nie wiedziałam, czy słyszał. Czas spędzony w szpitalu był dla mnie czasem niezwykłym. Czasem trudnym, ale też czasem, który sprawił, że stanęłam na chwilę w miejscu i zaczęłam rozmyślać o swoim życiu. O relacjach i związkach w które wchodziłam. O miłości... O kochaniu... Dziś wiem, że do „miłości życia” docieramy metodą prób i błędów, wyciągając z każdej relacji lekcje. Kochamy, łamiemy serca – czasami to nasze kruszeją, ale ciągle są dzielne. Żyją. Oddychają. Jeśli z zakończonego związku wyciągamy mądre wnioski, mamy szansę rozwijać się, kształtować naszą osobowość, by w końcu stworzyć kompletny, dojrzały związek. I być ze sobą na zawsze. Dojrzała miłość uświadamia nam, że udany związek wcale nie musi być idealny i przebiegać według określonego scenariusza. Ta relacja uczy nas autentyczności. W dojrzałym związku możemy być bowiem sobą. W końcu jesteśmy gotowi zaakceptować naszego partnera takim, jaki jest naprawdę. I, co równie ważne, nasz partner postrzega nas dokładnie w ten sam sposób. Kiedy mija pierwsza faza zauroczenia, pojawia się moment, który spala wiele z naszych złudzeń o nas samych i o naszym partnerze. Mamy okazję, by stać się bardziej kochający i zacząć doceniać osobę, z którą jesteśmy, a nie projekcje i nadzieje jakie w niej pokładamy, jako o naszym „idealnym towarzyszu”. Jeśli związek wytrzyma próbę czasu, ma szansę stać się trwałą i silną relacją na długie lata. Angelita Lim powiedziała kiedyś: "Widziałam, że jesteś doskonały, a więc Cię pokochałam, a potem zobaczyłam, że nie jesteś doskonały, i pokochałam Cię jeszcze bardziej". W samo sedno... Kiedyś usłyszałam takie zdanie: „Kobieta potrzebuje bliskości mężczyzny, a nie świadomości, że jest zajęta”. Bo bycie z kimś to nieustanne zdobywanie, to nieustanna praca nad związkiem. To czułość, bliskość drugiej osoby. To gesty! Prawdziwa miłość to nie tylko uczucie, to coś głębszego: stan, określona postawa wobec drugiej osoby, której przecież towarzyszą sytuacje konfliktowe. To bycie z kimś pomimo jego wad. Na dobre i na złe. W sytuacjach kryzysowych. Piotr Fijewski, psycholog i psychoterapeuta, utożsamia miłość z troską. Lubię to porównanie. Troska bowiem kojarzy się z czułością, uważnością, empatią i wszystkim, co dobre. Psycholog zauważa jednak, że bardzo często przyjmujemy za tak oczywiste, że kogoś kochamy, iż zapominamy mu to pokazać, wysłać sygnał, by ten ktoś też to poczuł. Dlaczego? Bo różne są języki miłości. Fijewski mówi o tym, że poczucie bliskości często manifestuje się w pretensjach. Kobieta ciągle narzeka: „ciągle cię nie ma; znowu wychodzisz”. Mężczyzna odbiera to jako pretensję czy krytykę, a w gruncie rzeczy ona mówi o potrzebie bliskości. Psycholog mówi o ważnej umiejętności odczytywania tego typu komunikatów nie jako ataków, lecz np. jako wyrazu tęsknoty. Bardzo często warto pytać: „Co masz na myśli kochanie? Jak mam to rozumieć?”, by nie przestrzelić w związku czegoś wartościowego. Warto ze sobą rozmawiać. Otwarcie! O wszystkim. Warto się ze sobą zaprzyjaźnić. Bo oprócz miłości w związku - ważna jest też przyjaźń. W miłości ważna jest także wolność. Dr Andrzej Wiśniewski w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” mówi wprost: „WOLNOŚĆ jest konieczna. Bez niej dojrzały związek nie jest możliwy. Ale to nie znaczy, że wszystko nam wolno. (…) Wolność w związku zakłada odpowiedzialność za partnera. Bez niej jest nihilizmem, egoizmem. Odpowiedzialność w języku par nazywa się lojalnością. Jeżeli wybieram tego oto człowieka, bo on jest dla mnie najpiękniejszy, najważniejszy, niepowtarzalny, to szanuję jego uczucia i potrzeby. Nie narażam go na stresy, dbam o niego, troszczę się”. Pamiętajcie Kochani, w miłości chodzi o to, by cały czas mieć poczucie, że samemu też by się dało radę iść przez życie, ale wolimy towarzystwo akurat tej ukochanej osoby. MIŁOŚĆ JEST WTEDY, GDY TRZYMAJĄC ZA RĘKĘ BLISKĄ CI OSOBĘ MYŚLISZ SOBIE: MAM WSZYSTKO. Ja mam, a TY? :) Temat: Chłopak - nie jestem pewna, boję się przyszłości. Pomóżcie. Cześć!Dziewczyny, potrzebuję czyjejś obiektywnej opinii, jak to wszystko, o czym zaraz napiszę, widać z boku. Sama nie umiem tego zobaczyć i potwornie się miotam. Postaram się zacząć od nowa i w miarę krótko, żeby nie zanudzić. Ja mam 20 lat, mój chłopak 26. Jesteśmy razem trochę ponad 2 lata. Na początku super, jak to zazwyczaj bywa. Potem coraz gorzej - ja stałam się nerwowa, on też. Z mojej strony pretensje o przeszłość, zazdrość, nieufność (chociaż nie dał mi powodu!), zrywałam parę razy, zawsze wracałam, bo mi zależy. On, nie wiem, czy zmienił się, czy stracił cierpliwość - ciągle mnie poucza, bo jest starszy,a ja nie znam życia, nie rozumiem niczego i w ogóle muszę się zmienić, bo zachowuję się dziecinnie. Denerwuje mnie to bardzo. Dodatkowo inne priorytety: - ja studiuję, on nigdy. Teraz jeszcze jest ok, ale na początku było "po co Ci te studia? No po co?"2. Małżeństwo - on chce już, nie rozumie tego, że chcę sobie spokojnie skończyć studia, że nie jestem jeszcze na taki krok gotowa, ciągle ten sam argument na moje "nie" - nie kochasz mnie naprawdę, tak jak ja Ciebie, więc nie chcesz wziąć ślubu. On nie rozumie, co to znaczy nie być gotowym, tyle jego koleżanek wzięło na studiach ślub, więc co? No da się, ale ja nie kocham i nie chcę. (oczywiście to są jego słowa, nie moje). Dodam, że niezbyt mi się uśmiecha pomysł ślubu z nim, bałabym się przyszłości... On nie ma dobrej pracy, ma długi, które spłaca, żyje całkiem inaczej, niż ja... Np., ja umiem oszczędzać, jeśli chcę sobie coś kupić, a on wcale. Przykład konkretny - nie rozumiem, jak można, mając dług i zalegając z nim, wydać sobie 100 zł na grę na PS3, nie martwiąc się, że za tydzień zabraknie na spłatę rat. 3. Dzieci - nie wiem, czy chcę mieć dzieci, za to on koniecznie. Powiedział mi kiedyś, że to mój problem, że ja nie chcę, bo on chce i koniec :cojest: chyba zapomniał, że do tego potrzebuje również kobiety. Kiedy mówię, że nie wiem, czy się to zmieni (rozumiem, że jestem młoda, mogę zechcieć, ale na razie bardzo nie chcę, jest, że tak powiem, 50% szans, że mi się odmieni i 50%, że nie), on na to, że taka jest rola kobiety w życiu i nie rozumie, czemu jestem inna niż reszta świata, wszystkie jego koleżanki chcą mieć dzieci! Grrrr. 4. Seks. Tak, zdarza się, że nie chcę. Nie, nie bez powodu, ani nie z powodu, że nie mam ochoty. Pomimo przedślubnego seksu jestem osobą wierzącą, lubię czasem iść do spowiedzi i "nie grzeszyć" później przez jakiś czas, to takie moje osobiste postanowienie. Dziewczyny, czy to jest egoistyczne? On mnie za egoistkę uważa i ma z tym wielki problem, bo nie potrafi wytrzymać nawet tygodnia, w sensie - dosłownie mnie tym zadręcza (nie, nie zmusza mnie, chodzi mi o zadręczanie hmm, psychiczne). Najpierw słyszę, że ma na mnie ochotę bla bla, a jak się wkurzy, bo trwa to dłużej, a ja się nie łamię, mówi, że widocznie nie jest dla mnie atrakcyjny i to dlatego, a to moje wytłumaczenie, dlaczego tak jest, to tylko kłamstwo na potrzeby sytuacji. To też mnie denerwuje. Wiem, nie jestem facetem i może on potrzebują tego bardziej, ale... to nie trwa wiecznie, a on moich decyzji nie szanuje. Koniec o tym, jest jeszcze parę spraw, ale to wystarczy. To jest w sumie mój pierwszy poważny chłopak, pierwszy, z którym jestem tak długo, pierwszy jeśli chodzi o seks i tak dalej. I... ciągle myślę o tym, jak to jest z kimś innym. Jak to jest w łóżku z kimś innym? Jak to jest w życiu, czy ktoś inny też mówiłby mi, że jestem dziecinna, czy pouczałby mnie, a może byłoby super, może traktowałby mnie całkiem poważnie, jak osobę równą sobie intelektualnie? Boję się przyszłości, boję się, że nie poznam tego, że zmarnuję czas i życie (chociażby kawałek, ale zawsze) na kogoś, kogo kocham LUB do kogo się przywiązałam, do kogo się przyzwyczaiłam, a kto ma dosyć dużo wad (każdy ma,wiem), a może ktoś byłby lepszy? Wydaje mi się, że nie chcę dzieci, ślubu, bo to nie jest ten właściwy facet. Nie wiem, czy dobrze myślę? Z drugiej strony boję się, że rzucając go, nie poznam nikogo lepszego, że mam dobrze, a wymagam nie wiadomo czego (teraz nie ma zbyt wielu super facetów, znam ich dużo, a nikt mi nie odpowiada, jeśli chodzi o kandydata na partnera). On ma przecież również zalety - dba o mnie, dzwoni, pisze, jest zabawny, towarzyski, uśmiechnięty, podoba mi się wizualnie i tak dalej. Co, jeśli go zostawię i będę tego bardzo żałować?Dziewczyny, ja wiem, że post jest chaotyczny, ale nie sposób opisać tych wszystkich uczuć, starałam się tu zawrzeć jakiś ogólny zarys sytuacji, mam nadzieję, że jakoś wyszło, brzmi logicznie i zrozumiecie. Pozdrawiam!Edytuję : chciałam tylko jeszcze dopisać o sprawie z punktu 4, bo przeczytałam wątek innej użytkowniczki i mi coś podsunął - mój chłopak traktuje seks jako podstawę związku, w sumie uważa, że po co do mnie przyjeżdżać, skoro nic nie będzie. Nie mówię, że jest tak zawsze, ale jeśli wie, że np. nie chcę/nie mogę/coś tam, czasem nie przyjeżdża, tłumacząc, że jest zmęczony, że coś tam... Może tak jest, ale czasem po prostu budzi to moje wątpliwości, czuję, że jest to w naszym związku najważniejsze dodane 2013-12-03 20:16 "W tej właśnie chwili Jezus rozradował się [...] i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie" (Łk 10, --- pomimo moich wad uśmiechnął się dziś do mnie Jezus ... w braciszku - który pierwszy raz od Wielkanocy spałaszował całe drugie danie na obiad i czyścił talerz paluchami wpychając je do roześmianej buzi i oblizując się... :-)) ... w kimś - od kogo usłyszałam dobre słowa i ujrzałam szczerą życzliwość na twarzy, a należała mi się porządna bura za to, co zrobiłam... Panie Jezu, całym sercem dziękuję za Twój uśmiech.

wiem że ktoś pomimo moich wad